Przekłuwają uszy małym dzieciom. Ekspert: to głupota i często problem w dorosłym życiu - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Beskidy TV

    Przekłuwanie uszu u niemowląt i małych dzieci wciąż budzi kontrowersje. Specjaliści pytani przez Medonet przekonują, że taka decyzja podejmowana przez rodziców niesie ze sobą poważne konsekwencje. Zamiast korzyści dziecko może zyskać problemy zdrowotne i estetyczne na całe dorosłe życie.

    Przekłuwają uszy małym dzieciom. Ekspert: to głupota i często problem w dorosłym życiu

    Bolesna procedura w wczesnym dzieciństwie

    Scena, w której matka przychodzi do salonu kosmetycznego z kilkumiesięcznym dzieckiem i prosi o przekłucie uszu, nie należy do wyjątkowych. Argumentem padającym najczęściej jest stwierdzenie, że im wcześniej, tym lepiej. Pediatrzy oraz doświadczeni piercerzy w rozmowach z mediami zwracają jednak uwagę, że bilans takiego zabiegu wypada zdecydowanie niekorzystnie.

    Sam zabieg wiąże się z bólem, a u maluchów również ze stresem i koniecznością unieruchomienia. Już przy przekłuwaniu drugiego ucha często pojawia się płacz i panika. Zwolennicy wczesnego nakłuwania powołują się na to, że starsze dziecko bardziej się boi, pomijając przy tym fakt, że biżuteria w uszach nie jest niezbędna, a wybór powinien zostać pozostawiony samej zainteresowanej.

    Krzysztof Wesołowski o ryzyku

    O konsekwencjach takiej decyzji w rozmowie z Medonetem mówi Krzysztof Wesołowski, znany warszawski piercer. Wskazuje, że uszy najszybciej rosną właśnie w pierwszych latach życia, więc nakłucie wykonane symetrycznie u niemowlęcia może później okazać się krzywe.

    — To głupota — mówi Medonetowi wprost Krzysztof Wesołowski, znany warszawski piercer.

    — I to już problem na dorosłe życie. W Hiszpanii jest tak, że jak tylko dziecko się urodzi, przychodzi położna i pyta, czy przekuwamy. U nas kultura jest inna — ale i tak przekłuwa się uszy kilkumiesięcznym dzieciom. I prawie nigdy nie jest robione igłą… A pistolet to nie jest najzdrowsza opcja. Choć nie ma badań medycznych, które potwierdzałyby dużą szkodliwość takich zabiegów — wskazuje.

    Pistolet kontra igła w salonach

    Domowa metoda przekłuwania uszu na ziemniaka, popularna jeszcze 20-30 lat temu, dziś ustąpiła miejsca zabiegom wykonywanym w salonach kosmetycznych. W wielu z nich nadal stosuje się tzw. pistolety, które mają jednak istotne wady — od kwestii sterylności po sposób, w jaki powstaje rana.

    — Kolczyk, który, wystrzelony z pistoletu, ma przekłuć ucho, nigdy nie będzie tak ostry jak jednorazowa igła. Gdyby był, to po prostu wbijałby się w głowę. Igła jest ostrzejsza, więc rana nie jest poszarpana i zupełnie inaczej się goi. Trzeba też rozróżnić pistolety starego i nowego typu. Te starsze mają plastikowe elementy, a żeby było bezpieczne, całość musiałaby być wysterylizowana w autoklawie w odpowiedniej temperaturze. Taki pistolet za kilkaset zł by się po prostu stopił. I tu pojawia się ryzyko zakażeń — tłumaczy na łamach Medonetu Krzysztof Wesołowski.

    Powikłania po zabiegu u dzieci

    Wystrzał pistoletu polega na miażdżeniu i rozrywaniu tkanki ucha, co wydłuża gojenie i podnosi prawdopodobieństwo komplikacji. Bezpieczniejszą opcją pozostaje wizyta u wykwalifikowanego piercera dysponującego jednorazową, sterylną igłą i kolczykami z tytanu. Przed zabiegiem warto zweryfikować kompetencje osoby, która ma go przeprowadzić.

    Każde przekłucie to ingerencja w ciało, którą organizm traktuje jak obecność elementu zewnętrznego, a to wiąże się z ryzykiem urazów i infekcji. Drobne części kolczyków mogą się odpinać, a następnie zostać połknięte lub trafić do nosa dziecka. Łatwo również o zaczepienie biżuterii o ubranie, włosy czy pościel, co grozi bolesnym naderwaniem małżowiny.

    Maluchy często dotykają uszu i badają nowy element palcami, przenosząc bakterie wprost do świeżych ran, co sprzyja stanom zapalnym. Wczesny kontakt skóry z metalami może w dłuższej perspektywie zwiększać podatność na alergie. To kolejny argument przemawiający za odłożeniem decyzji o noszeniu kolczyków na późniejszy okres.

    Wybór należy do dziecka

    Niemowlęta i kilkulatki nie potrzebują biżuterii, a starsze dziewczynki mogą sięgać po kolorowe naklejki imitujące kolczyki, które bez trudu da się usunąć. Tego rodzaju alternatywa pozwala zaspokoić ciekawość i potrzebę ozdabiania się bez ingerencji w ciało. Sama decyzja o przekłuciu powinna pozostawać w rękach osoby, której uszy są nakłuwane.

    — Mam zasadę: z klientem do 16. roku życia musi być obecny rodzic. Powyżej 16 lat wystarczy pisemna zgoda z numerem telefonu rodzica — i ja zawsze dzwonię, żeby potwierdzić, że to faktycznie rodzic ją podpisał — kończy Krzysztof Wesołowski.

     

    źródło: medonet.pl

    0
    0
    0
    Reklama
    Fundacja Pomocy Dzieciom w Żywcu
    Reklama

    Pobierz bezpłatną aplikację

    Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

    Google Play

    Logo Beskidy News
    Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

     

    Imię i nazwisko (*)
    Podaj imię i nazwisko
    E-mail (*)
    Podaj adres e-mail
    Temat (*)
    Podaj temat
    Wiadomość (*)
    Napisz wiadomość
    Załącznik
    Dodaj załącznik
    (gif, jpeg, jpg, png, zip)
    Captcha (*)
    Rozwiąż captchę