Menu

  • Wydarzenia
  • Sport
  • Biznes
  • Kultura
  • Beskidy 112
  • Przyroda
28.11.2018 22:04
Autor: Michał Cichy
Kategoria: Zdrowie

Jakieś raki u nas zimują…

Są, nie tylko zimą, choć ich ilość trudno określić.

W tle walki o czyste powietrze oraz mniejsze zaśmiecenie miasta i okolic, pracownicy żywieckiego Oddziału Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego dokonali odłowu raków. Działo się to w ramach w ramach realizacji zadania merytorycznego pn. "Czynna ochrona raka szlachetnego - kontrola występowania", w okresie od czerwca do października 2018 r. Kontrolnego odłowu dokonano na dwóch wytypowanych potokach: potoku Łązki w okolicach Rychwałdu oraz bezimiennym dopływ Soły w Wieprzu.

Do odłowu raka stosuje się specjalne pułapki, tzw. raczniki ("żywołapki"), które wraz z przynętą umieszcza się w odpowiednich miejscach w cieku wodnym. Ponadto w celu realizacji czynności związanych z kontrolnym odłowem należy posiadać zezwolenie Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska na umyślne chwytnie osobników raka szlachetnego.

W czerwcu 2018 roku dokonano w Wieprzu odłowu dwóch osobników raka szlachetnego, natomiast w październiku 2018 roku odłowiono cztery osobniki raka szlachetnego podczas dwóch kontroli. W potoku Łązki nie trafił się żaden.

Czy to świadczy o licznym występowaniu tych osobników i czystości tych wód?

- Tyle osobników udało się schwytać. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jaka jest obecnie populacja raków na terenie Żywieckiego Parku Krajobrazowego, ani czy ich przybywa lub ubywa, ale niewątpliwie są. Oczywiście ich obecność świadczy o czystości wód. Nasze odłowy mają na celu badanie wpływu środowiska na te skorupiaki. Mamy nadzieję, iż dalsze kontrole w roku bieżącym oraz kolejnych latach potwierdzą w miarę stabilny stan występujących w tym cieku raków szlachetnych. – powiedziała na Izabela Lejawka z żywieckiego biura ZPKWŚ.

Copyright ©2026 Beskidy News


pełna wersja