[FELIETON] Piątka za wojnę - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Stulecie odzyskania niepodległości jedna z podbeskidzkich gmin uświetni militarnym piknikiem w szczególnej oprawie.

Po nieodzownej w takich sytuacjach mszy i akademii ku czci pod gminnym urzędem uczestnicy imprezy zostaną przewiezieni na główne miejsce obchodów, a tam, pokrzepiwszy się ciepłą strawą, obejrzą paradną musztrę, pokaz sztuk walki oraz inscenizację szturmu na schron „z udziałem czołgu, armaty i grupy rekonstrukcyjnej”. Cała rzecz potrwa jakieś trzy godziny, więc uczniom miejscowych szkół, którzy wytrzymają oglądanie na stojąco, obiecano piątki z historii. A tym, którzy jeszcze wcześniej, od samego rana, będą wytrwale przez ponad godzinę stać przy pomniku w okolicy (...)iedronki, zagwarantowano w dzienniku wzorowe zachowanie.

Występy grup rekonstrukcyjnych, czyli panów, których głód męstwa i mordu nie został zaspokojony w żadnej prawdziwej bitwie, są już stałym elementem naszego patriotycznego rytuału. Żadna porządna rocznica nie obejdzie się dziś bez choćby kilku piwnych skautów w historycznych mundurach, w huku kapiszonów z wielką powagą markujących walkę. W rewanżu, kpiąc jakby z przeznaczenia, które do plecaków wpakowało im mamine kanapki miast generalskich buław, pokazują nam nie wojnę, a wojenkę – nadobną, wzniosłą i higieniczną.

Dziecko, jak wiadomo, to stworzenie delikatne, nie całkiem jeszcze dorobione, więc obchodzić z nim się trzeba ostrożnie. Jak mięsko, to chude, jak kawa, to z mleczkiem. Filmy tylko przed dobranocką i bez golizny, wojna – w tonacji „rekonstrukcyjnej”, z błogosławieństwem proboszcza i marchewką za oglądanie od szkoły. Znaczy: wojna bez trupów, urwanych nóg, bebechów w piachu, przekleństw, smrodu i gnicia, rozpaczy, strachu i bluźnierstwa. Wojna w krótkich spodenkach, rzeź w wersji „poczytaj mi, mamo”.

Nowe standardy patriotyzmu, które od niedawna u nas obowiązują, każą pokazywać dziecku wojnę tak, by, dorósłszy, szło na nią ze śpiewem na ustach. Bo jak się nie daj Boże dziecko do wojny zrazi, to kogo pognamy do okopu, gdy przyjdzie czas? Wójta? Proboszcza? A może rekonstruktora?

Wołk

Udostępnij

19
+15
4
Reklama

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę