Menu

  • Wydarzenia
  • Sport
  • Biznes
  • Kultura
  • Beskidy 112
  • Przyroda
25.06.2026 14:45
Autor: RED.
Kategoria: Zdrowie

W Polsce szykuje się rewolucja w badaniach cholesterolu. Trzy zmiany dla pacjentów

Wysoki poziom cholesterolu to problem, który od lat dotyka znaczną część dorosłych Polaków. Szacuje się, że nawet 50-60 proc. dorosłych, czyli około 20 mln osób, ma zbyt wysoki cholesterol całkowity i LDL. Eksperci nie mają wątpliwości, że to jedna z głównych przyczyn miażdżycy, która odpowiada za blisko połowę wszystkich zgonów w Polsce i wielu innych krajach.

Profesor Bogdan Solnica, specjalista chorób wewnętrznych, podkreśla w Medonecie, że konieczne jest aktywne poszukiwanie osób z tym problemem. Według niego jedynym skutecznym sposobem na wykrycie i leczenie wysokiego cholesterolu jest powszechne wykonywanie badań krwi, a profil lipidowy stanowi pierwszy i niezbędny krok w tym procesie. 

W najbliższym czasie w Polsce mają zostać wprowadzone trzy istotne zmiany dotyczące badań cholesterolu. Jak wyjaśnia prof. Solnica, modyfikacje te mają na celu zwiększenie szans pacjentów na życie wolne od udaru mózgu, zawału serca i innych poważnych konsekwencji miażdżycy. 

Nowe podejście do profilu lipidowego. Znikają niektóre parametry

Polskie Towarzystwo Lipidologiczne zapowiedziało, że z profilu lipidowego mają zniknąć dwa parametry: HDL, czyli tzw. dobry cholesterol, oraz cholesterol całkowity. Zmiana ta wynika z nowych ustaleń naukowych dotyczących roli tych wskaźników w diagnostyce i leczeniu zaburzeń lipidowych.

Cholesterol, jako substancja nierozpuszczalna w wodzie, jest transportowany we krwi przez lipoproteiny. W rutynowych badaniach nie można bezpośrednio oznaczyć większości z nich, dlatego analizuje się ich składniki, w tym cholesterol. W praktyce oznacza się głównie cholesterol frakcji LDL, czyli lipoprotein o małej gęstości, które transportują cholesterol do komórek, oraz HDL, które usuwają go z komórek. Profesor Solnica tłumaczy, że obecnie uważa się, iż stężenie cholesterolu HDL i całkowitego nie służy już do rozpoznawania żadnej postaci dyslipidemii ani do podejmowania decyzji terapeutycznych.

Przez wiele lat sądzono, że wyższy poziom HDL obniża ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, dlatego określano go mianem "dobrego" cholesterolu. Jednak, jak zauważa prof. Solnica, leki podnoszące HDL nie zmniejszały ryzyka tych chorób, a w niektórych przypadkach opisano nawet tzw. dysfunkcjonalne HDL, które tracą swoje ochronne właściwości. W efekcie koncepcja "dobrego" i "złego" cholesterolu okazała się nie tylko nieprzydatna, ale wręcz szkodliwa, ponieważ prowadziła do błędnych decyzji terapeutycznych.

Nowe kryteria oceny ryzyka i leczenia

Obecnie decyzje dotyczące leczenia wysokiego cholesterolu oraz wyznaczania celów terapeutycznych opierają się przede wszystkim na poziomie LDL, czyli "złego" cholesterolu, oraz ogólnym ryzyku sercowo-naczyniowym pacjenta. Ryzyko to można określić za pomocą skal SCORE, które pozwalają oszacować prawdopodobieństwo wystąpienia zawału serca lub innych powikłań w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Profesor Solnica zwraca uwagę, że drugim ważnym parametrem jest stężenie apolipoproteiny B (apoB), które dokładniej odzwierciedla ilość cząstek LDL w osoczu. Parametr ten, podobnie jak cholesterol nie-HDL, jest wykorzystywany do rozpoznawania dyslipidemii, oceny wskazań do leczenia oraz ustalania celów terapeutycznych.

Nowości w badaniach cholesterolu. Co się zmieni?

Profil lipidowy służy obecnie do oceny ilości lipoprotein sprzyjających rozwojowi miażdżycy w osoczu krwi. Kluczowe znaczenie mają tu LDL, lipoproteina (a) — Lp(a) — oraz remnanty, czyli produkty metabolizmu lipoprotein bogatych w triglicerydy. Lipoproteina (a) jest podobna do LDL, ale ze względu na różnice strukturalne klasyfikowana jest osobno. Stanowi ona niezależny czynnik ryzyka sercowo-naczyniowego, dlatego jej stężenie powinno być oznaczane i analizowane oddzielnie. Profesor Solnica przypomina, że choć badanie Lp(a) jest dostępne od dawna, dopiero od niedawna wykonuje się je coraz częściej, m.in. w ramach programu "Moje Zdrowie". Zaleca się, by każdy dorosły wykonał to badanie przynajmniej raz w życiu.

Wkrótce w profilu lipidowym może pojawić się także nowy parametr — stężenie cholesterolu remnantów. Odzwierciedla on ilość cząstek remnantów, które są końcowymi produktami metabolizmu lipoprotein bogatych w triglicerydy. Są to niewielkie, bogate w cholesterol cząstki, które łatwo przenikają przez ściany tętnic i przyczyniają się do rozwoju miażdżycy. To bardzo istotny wskaźnik tzw. resztkowego ryzyka, niezależnego od poziomu LDL. Może się bowiem zdarzyć, że cholesterol LDL jest prawidłowy, a poziom remnantów podwyższony, co również stanowi zagrożenie.

Dyslipidemia aterogenna i indywidualizacja leczenia

Zaburzenie to jest typowe dla tzw. dyslipidemii aterogennej, która często występuje u osób z otyłością lub cukrzycą typu 2. W tradycyjnym profilu lipidowym wskazuje na nią podwyższone stężenie cholesterolu nie-HDL oraz triglicerydów.

Warto podkreślić, że nie istnieje jedna uniwersalna wartość docelowa parametrów profilu lipidowego, którą można stosować u wszystkich pacjentów. Ryzyko sercowo-naczyniowe powinno być oceniane indywidualnie — wyróżnia się pięć kategorii: ekstremalne, bardzo duże, duże, umiarkowane i małe. Każdej z nich przypisane są konkretne wartości docelowe dla cholesterolu LDL, nie-HDL i apoB. Oznacza to, że samodzielne wykonanie profilu lipidowego i interpretowanie wyników na podstawie raportu z laboratorium nie wystarczy. Osoby nieznające specjalistycznej terminologii mogą nie być w stanie prawidłowo ocenić swojego ryzyka. Dlatego, jak apeluje prof. Solnica, wyniki profilu lipidowego zawsze należy konsultować z lekarzem, który oceni wskazania do leczenia i zaproponuje odpowiednią terapię.

Nowe zalecenia oparte na aktualnych badaniach

Profesor Solnica podkreśla, że zmiany w zaleceniach dotyczących profilu lipidowego wynikają z najnowszych badań, które potwierdzają skuteczność nowych metod walki z dyslipidemią i jej powikłaniami. W jego opinii wdrożenie tych zmian do codziennej praktyki w Polsce ma realną szansę poprawić zdrowie pacjentów i zmniejszyć liczbę poważnych powikłań miażdżycy. Jednak, jak zaznacza specjalista, kluczowe jest, by Polacy chcieli się badać, ponieważ wciąż zbyt wiele osób unika regularnych kontroli poziomu cholesterolu.

 

źródło: medonet.pl

Copyright ©2026 Beskidy News


pełna wersja