Konie, choć nie tylko - wolontariusze w mini zoo - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

 

Wesprzyj nas na Patronite
patronite

 

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Żywiecka stajnia i mini zoo to na pewno ciekawy punkt na mapie atrakcji naszego miasta. W związku z brakiem na przykład dużego placu zabaw, czy aquaparku, dla przyjezdnych dzieci – i nie tylko przyjezdnych – wręcz punkt obowiązkowy. Wiadomo przecież, że dzieci jednak stanowią główną grupę wiekową odwiedzających to miejsce lub są najczęstszymi inicjatorami takiej wizyty.

Obiekt ten istnieje 11 lat. Może się poszczycić nie tylko całkiem szerokim zasobem hodowanych zwierząt i stałymi bywalcami, ale też szeroką grupą współpracowników i wolontariuszy. Jak szeroką? Na 5 osób etatowych pracowników to liczba dwudziestu kilku „działaczy”, najczęściej w wieku szkolnym. Jak podkreśla dyrektor mini zoo, Mariusz Broda – około, ponieważ wiadomo, że nie każda z tych osób zostanie na dłużej. Zmieniają się gusta i sposoby spędzania czasu. Wielu jednak wiąże się ze stajnią i przyległościami na całe lata. Jeden z wolontariuszy został etatowym pracownikiem. Warte zauważenia zatem, funkcjonowanie mini zoo ma też walory na niwie wychowawczej. Wśród wolontariuszy znajdują się dwie dziewczyny, Kinga i Klaudyna. Ich związek z mini zoo, a w szczególności ze stajnią, jest już naprawdę imponujący czasowo, gdyż dziewczyny pomagają w opiece nad zwierzętami prawie 7 lat. Niedawno ukończyły szkołę średnią. Do stajni trafiły jako dwunastolatki. No właśnie, do stajni. Nikt bowiem nie ukrywa, ani dyrektor Broda, ani wolontariuszki, że to konie jednak są dla nich największym magnesem. Kilka tygodni temu ukończyły pod Olsztynem Kurs Instruktora Rekreacji Ruchowej, ze specjalnością jazda konna.

Jak tam trafiły i dlaczego?

No jak to? Właściwie to z nudy, coś chciałam zrobić, czymś się zająć - mówi Kinga.
- Skakałam z zajęć na zajęcia i w niczym nie mogłam się odnaleźć. W końcu przyszłam tutaj i już tak zostało - przyznaje się Klaudyna.

Co jest fajnego poza końmi?

Ludzie są fajni – jak mówi Klaudyna – dużo się można dowiedzieć o zwierzętach od innych pracowników. Ale fajni są też goście, zdarza się wiele ciekawych sytuacji.
- Inne zwierzęta oprócz koni – wtrąca się Kinga – ja długo tutaj byłam bez swojego konia, mimo e każdy ma przydzielonego. Ja kilka lat nie miałam, to sobie wzięłam osiołka. Fajny był.
Teraz Kinga opiekuje się Cypryskiem. Koniem, podarowanym kiedyś przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. To trzynastolatek maści gniadej. Klaudynie przypadł do opieki drugi koń prezydencki, klacz Figa, też gniada, ale nieco bardziej nieufna.
Dziewczęta mogą na tych koniach jeździć w na wybiegu mini zoo, czasem mają wyjazdy grupowe poza obręb. Bywają też na zawodach, reprezentując stajnię. Jeżdżą na regionalne konkursy hippiczne, zrzeszające zawodników z kilku powiatów. Zawsze je widać, z każdych zawodów jakąś nagrodę przywiozą – z zadowoleniem podkreśla Mariusz Broda. Według dziewcząt dużą atrakcją mini zoo jest możliwość darmowego wejścia i jazdy na koniach. 
Inne zwierzęta też są rozdzielone pomiędzy wolontariuszy, choć w przypadku absencji któregoś z nich, nie ma problemu z zastępstwem. Kinga ma pod opieką świnki i jeża, Klaudyna ptaki. Karmi si wówczas, sprząta, pilnuje by miały wodę chłodzącą organizm, co zwłaszcza w przypadku upalnych dni jest priorytetem. Po jedzie natomiast chłodzi się konie wodą z węży. Potem suszą się na trawniku za płotem. 
Wyjazdy poza teren stajni przebiegają bez incydentów, widok szeregu koni, pokonujących przejście dla pieszych nikogo nie drażni. Częściej, jeżeli już, konie wzbudzają zainteresowanie, szczególnie dzieci. 
Obie są po maturze, ale jeszcze nie wiedzą, co będą robić dalej. Wiedzą, że raczej nie to co w mini zoo. Zwierzęta, konie w szczególności, pozostaną jako hobby. W domu niestety nie mają zwierząt. Klaudyna ma „tylko” psa.

Czy mają lub miały w związku z tym jakieś „plusy” w szkole?

- Podczas nauki nie – według Kingi.
- Chociaż wolontariat daje dodatkowe punkty przy kwalifikowaniu się do szkoły średniej – dodaje dyrektor Mariusz Broda.
Czy kogoś się udało im jeszcze przyciągnąć do tej działalności?
- Kilka osób przyprowadziłam – mówi Kinga – ale nikogo nie udało się zatrzymać. Nieliczni zostają, bo praca przy zwierzętach jednak jest poświęceniem.
- Ogólnie jednak wolontariuszy jest u nas dużo – przyznaje Mariusz Broda. Ciągnie do zwierząt, choć rzeczywiście znacznie więcej osób to w którymś momencie porzuca niż zostaje. Zmieniają się gusta i sposoby spędzania czasu, młodzież z pewnych rzeczy w miarę lat wyrasta. Osób, o których można powiedzieć, że zostają, jest pewnie 5-10%.

Udostępnij

1
+1
0
Reklama

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę