[FELIETON] Prowokacja na stoku - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Ubiegły weekend upłynął na Podbeskidziu pod znakiem nieudanego eksperymentu antropologicznego, który niestety pozostał zupełnie niezauważony. Otóż na stoku stacji narciarskiej „Zwardoń SKI” przeprowadzono I Wojewódzkie Mistrzostwa Policji w Narciarstwie Alpejskim, zakończone, jak piszą lokalne media, najwyraźniej nieświadome istoty sprawy, „sukcesami”.

W zmaganiach, które współorganizowała żywiecka policja, zmogło się 160 zawodników podzielonych na osiem kategorii. Z podziału tego wynika, że generalnie gatunek ludzki tworzą następujące typy: „kobiety” (wszystkie, bo do nazwy kategorii dodano określenie „open”); „mężczyźni do lat 40”; „mężczyźni powyżej lat 40”; „emeryci” (czyli mocno powyżej 40); „snowboard” (jakaś mutacja policjanta z deską?) i „najlepsza drużyna” (jak rozumiem, 13 posterunek lub coś w tym guście).

Do tych sześciu typów zwykłych doszły jeszcze dwa typy zaawansowane: komendanci policji oraz zaproszeni goście, dla których to stworzono dwie osobne kategorie. Stworzenie pierwszej z tych kategorii nie wymaga szczególnego uściślenia: żaden posterunkowy, jeśli przyroda nie pozbawiła go wyobraźni, z komendantem nie zjedzie, więc nie ma co udawać.

Z kolei w przypadku drugiej kategorii nie chodzi o gości jakich bądź, tylko takich od dyrektora wzwyż. Z racji założonej elitarności, tym razem zmieścili się w niej jedynie dwaj zawodnicy: dyrektor ZSME w Żywcu Bogusław Wyleciał oraz starosta żywiecki Andrzej Kalata (Prawo i Sprawiedliwość). Dlatego tylko oni wzięli udział w morderczej rywalizacji. Po zaszczyceniu stoku stacji „Zwardoń SKI” przez obu pięknym zjazdem, jury, uwzględniwszy siłę wiatru, styl jazdy, sytuację społeczno-polityczną i odjąwszy punkty za autorytet (zwykle paraliżuje zawodników o niższej pozycji), ogłosiło zwycięzcą… Wyleciała. Starosta, dla którego, zda się, dyrektor miał być tylko tłem, zajął miejsce drugie.

Trzeci stopień podium ział wymowną pustką – i chyba tak miało być. Na zdjęciu z dekoracji wyraźnie widać, że nawet oklaskujący czempionów wiceburmistrz Marek Czul wcale nie miałby ochoty na niego wskoczyć, nawet gdyby go do walki dopuścili.

I ja go świetnie rozumiem. Wystarczy popatrzyć na rzadziuśką minę zwycięzcy, wstydliwie obniżającego swój puchar. I na gęsty jak bigos z zajazdu Beskidy grymas na obliczu starosty.

Dla dobra Żywiecczyzny i karier tutejszych dyrektorów sugerowałbym więc, aby w przyszłym roku starosta Kalata startował już w osobnej kategorii, co uwzględniałoby antropologiczną wyjątkowość tego urzędnika: „Starosta Kalata. Closed”. Narty nartami, ale hec z autorytetów lepiej sobie nie robić.

Wołk

Udostępnij

13
+6
7
Reklama

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę