Ołowica to nie tylko choroba z PRL-u - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

 

Wesprzyj nas na Patronite
patronite

 

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Ołowica to choroba, która szczególnie zagraża najmłodszym. Zatrucie ołowiem, metalem ciężkim gromadzącym się w organizmie, może prowadzić do poważnych uszkodzeń układu nerwowego i innych narządów. Specjaliści ostrzegają, że nawet niewielka ekspozycja na ten pierwiastek niesie ryzyko poważnych konsekwencji zdrowotnych.

Ołowica to nie tylko choroba z PRL-u

Według dr. Eryka Matuszkiewicza, przebieg zatrucia ołowiem różni się w zależności od wieku. U dzieci jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ uszkadza układ krwiotwórczy i nerwowy, prowadząc do anemii oraz zaburzeń funkcji poznawczych i rozwoju. U dorosłych natomiast objawy dotyczą głównie obwodowego układu nerwowego, co skutkuje mrowieniem, drętwieniem oraz przeczulicą skóry kończyn. 

W czasach PRL-u problem ołowicy dotykał szczególnie dzieci z rejonu Górnego Śląska. Lekarka Jolanta Wadowska-Król, pracująca w katowickiej dzielnicy Szopienice, zauważyła u swoich małych pacjentów powtarzające się zaburzenia morfologii krwi i objawy zatrucia. Z własnej inicjatywy przekonywała rodziców do badań, dzięki czemu przebadano i leczono tysiące dzieci z regionu. U tak zwanych "ołowianych dzieci" najczęściej rozpoznawano przewlekłe i ostre anemie, brak apetytu, osłabienie, zaburzenia rozwoju, obniżone funkcje poznawcze, uszkodzenie narządów wewnętrznych oraz problemy neurologiczne.

Charakterystyczne było to, że dzieci po pobycie w szpitalu wracały do domu z poprawionymi wynikami, lecz po kilku tygodniach ich stan ponownie się pogarszał. Dr Eryk Matuszkiewicz tłumaczy w Medonecie, że to typowy przykład przewlekłej ekspozycji środowiskowej, zwłaszcza w rejonach silnie uprzemysłowionych, gdzie substancje toksyczne, takie jak ołów, mogą przedostawać się do wód gruntowych, gleby, a nawet powietrza. Długotrwałe spożywanie skażonej wody lub warzyw uprawianych na zanieczyszczonej ziemi miało realny wpływ na zdrowie mieszkańców tych terenów. 

Obecnie przemysłowe ośrodki, w tym huty, działają według znacznie bardziej restrykcyjnych norm, jednak w czasach PRL-u nie było to regułą. Dopiero pod koniec lat 70. i w latach 80. XX w. rozpoczęto proces wygaszania najbardziej szkodliwych wydziałów hut. Mimo to ołów pozostaje aktywny w glebie i środowisku przez dziesięciolecia, dlatego mieszkańcy wciąż są narażeni na kontakt z tym pierwiastkiem, a przypadki ołowicy u dzieci nadal się zdarzają.

Zatrucie ołowiem może mieć także charakter nagły. Dr Matuszkiewicz w Medonecie wspomina sytuację z Oddziału Toksykologii Szpitala Miejskiego w Poznaniu, gdzie trafiło trzech mężczyzn, którzy spędzali dużo czasu na strzelnicy. Wszyscy mieli podobne objawy: mrowienie i drętwienie, a badania wykazały podwyższony poziom ołowiu we krwi. Konieczne było sprowadzenie odtrutki spoza szpitala.

Leczenie zatrucia opiera się na chelatacji, czyli podawaniu pacjentom specjalnych związków chemicznych, które wiążą jony metali i umożliwiają ich wydalenie z organizmu. Jednak, jak podkreśla toksykolog, ołów nie znika z organizmu natychmiast. Substancja ta odkłada się w narządach wewnętrznych, takich jak wątroba, śledziona czy kości, i jej eliminacja trwa długo. Z wątroby i nerek połowa zgromadzonego ołowiu usuwana jest po 20-30 dniach, z krwinek czerwonych po 35 dniach, a z kości nawet po pięciu latach lub dłużej.

Ołowica może rozwinąć się zarówno w wyniku długotrwałego narażenia, jak i nagłego zatrucia. Do ekspozycji najczęściej dochodzi poprzez spożycie skażonej żywności lub wody, wdychanie pyłu i oparów, a u dzieci również przez kontakt z zanieczyszczonym kurzem czy resztkami farb ołowiowych. Objawy obejmują osłabienie, bezsenność, brak apetytu, bóle brzucha, niedokrwistość oraz zaburzenia neurologiczne. U dzieci dodatkowo pojawia się opóźnienie rozwoju, a w ciężkich przypadkach może dojść do uszkodzenia wątroby lub encefalopatii ołowiowej.

Podstawą rozpoznania jest oznaczenie poziomu ołowiu we krwi, a także badania oceniające funkcjonowanie narządów. Najbardziej narażone na zachorowanie są dzieci oraz osoby pracujące w hutnictwie, recyklingu metali, produkcji akumulatorów czy na terenach przemysłowych. Leczenie polega przede wszystkim na eliminacji źródła narażenia, wsparciu narządów oraz ewentualnej chelatacji. Wczesne rozpoznanie i szybka interwencja mogą ograniczyć skutki zatrucia, zwłaszcza u najmłodszych.

 

źródło: medonet.pl

Udostępnij

0
0
0
Reklama

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę