Menu

  • Wydarzenia
  • Sport
  • Biznes
  • Kultura
  • Zdrowie
  • Beskidy 112
  • Felietony
  • Przyroda
05.10.2017 16:19
Autor: Michał Cichy
Kategoria: Biznes

Został tylko komin. "Była" garbarnia w Łodygowicach

Kto przejeżdża "starą drogą" z lub do Bielska - Białej, dostrzec może w Łodygowicach komin i stertę gruzu po dawnej garbarni. Upadła ostatecznie, dosłownie i w przenośni, kolejna fabryka z całkiem ciekawą historią, przy której warto na chwilę się zatrzymać.

 Jakaż to, ta historia? Trzeba tutaj wyjść od połowy XIX wieku. Wówczas to właścicielami Łodygowic byli: Carol Humborg - kupiec i Rudolf Teodor Seeliner – polityk i burmistrz Białej. To oni zainteresowali tą miejscowością znanego bielskiego fabrykanta, Edwarda Zipsera. Ten ostatni, około 1850 roku, zdecydował się nie rozbudowywać swojego zakładu w Mikuszowicach, a wybudować jego filię właśnie w Łodygowicach. Gdy już powstała, wyrabiano w niej głównie sukno na drewnianych warsztatach, bez napędu mechanicznego, pomimo tego, że w 1841 roku firma Zipser und Sohn była jedną z pierwszych w Małopolsce, która posiadała maszynę parową. Przez to bardzo liczyła się w środowisku bielskich fabrykantów. Po śmierci Edwarda, łodygowicką fabrykę przejął jego syn, Aleksander. Pracowało tam około 200 osób, jednak często dochodziło do konfliktów i strajków. Zipserowie bowiem nie słynęli z dbałości o swoją kadrę. Największy strajk miał miejsce w 1912 roku.


Po pierwszej wojnie światowej, w związku z zaistniałą sytuacją społeczno-gospodarczą Zipserowie całość swojej produkcji ulokowali ponownie w Mikuszowicach. Zakłady w Łodyowicach sprzedali. W 1935 obiekt kupił Andrzej Żurek z Rybnika. Nowy właściciel przerobił go na garbarnię skór. Powstała w związku z tym Fabryka Wyrobów Skórzanych, okoliczny potentat, jeśli chodzi o wielkość zakładów.
Po wybuchu II wojny światowej przez kilka miesięcy swoją siedzibę i koszary miała tu niemiecka straż graniczna. Przez pozostały czas wojny fabryką zarządzał jeden z lokalnych volksdeutschów.
Po wojnie garbarnię upaństwowiono. Istniała, jak wiele podobnych zakładów, do czas zmiany ustroju gospodarczego, czyli początków lat 90-tych. Potem niszczała, obiekt wykorzystywany był w ostatnich latach do zupełnie innych celów. Część pomieszczeń wynajmowały prywatne firmy, był tam tor kartingowy, odbywały się ćwiczenia pożarnicze.
Niedawno obiekt został zburzony, pozostał jedynie komin. Jak powiedział Marcin Zyzak z Urzędu Gminy Łodygowice:
- "Działka przemysłowa, na której stała dawna garbarnia, jest obecnie własnością prywatną i gmina nie posiada informacji na temat dalszego przeznaczenia tego miejsca".
Władze gminy Łodygowice nie kryją jednak zadowolenia z tego faktu, gdyż obiekt nie tylko – z uwagi na swój zły stan – nie był wizytówką Łodygowic, ale wręcz stwarzał zagrożenie dla bezpieczeństwa ewentualnie znajdujących się tam osób.

Copyright ©2026 Beskidy News


pełna wersja