Menu

  • Wydarzenia
  • Sport
  • Biznes
  • Kultura
  • Zdrowie
  • Beskidy 112
  • Felietony
  • Przyroda
07.03.2018 18:09
Autor: Michał Cichy
Kategoria: Biznes

Rezerwat ma być udrożniony

Rezerwat „Grapa” wydaje się być w obrębie miasta terenem niczyim. Jest to o tyle istotne, że od dawna można słyszeć sygnały o zagrożeniu dla bezpieczeństwa ludzi i mienia, jakie stanowią tamtejsze, walące się drzewa.

Powalone drzewa zalegają dolną część rezerwatu, a niektóre jeszcze stojące grożą w każdej chwili zawaleniem. Po jesiennych orkanach i halnych drewna przybyło, a połamane konary praktycznie zatarasowały przejście dróżką wzdłuż potoku Młynówka. Kto więc powinien dbać o ten teren i do kogo on należy?

- Część obszaru Rezerwatu „Grapa” podlega pod Nadleśnictwo Jeleśnia, jednak większość wciąż jest własnością spadkobierców po żywieckich Habsburgach. Jako że kontakt z nimi jest utrudniony, raz na jakiś czas służby podlegające Urzędowi Miejskiemu starają się uporządkować zalegające na tych częściach drewno – przekazał rzecznik UM Mariusz Hujdus.

Lasy Państwowe też się tym zajmą

Jak się dowiedzieliśmy w Nadleśnictwie Jeleśnia, do Lasów Państwowych należy zaledwie 6 z 20 hektarów, na których rozciąga się Rezerwat „Grapa”. Są to części nad ulicą Folwark i mała działka przy Młynówce. Na wniosek okolicznych mieszkańców dziś (7 marca) Leśnictwo Kiełbasów rozpoczęło tam prace porządkowe.

- Po uzyskaniu zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach, w pierwszej kolejności usuwamy stare drzewa – głównie jesiony, nad ulicą Folwark. Ze starości mogą się zwalić, zagrażają okolicznemu mieniu, a nawet bezpieczeństwu ludzkiemu. W następnej kolejności zamierzamy udrożnić przejście nad Młynówką. Do Lasów Państwowych należy tam około 200 metrów kwadratowych, od mostka nad rurami w stronę Śrubeny, jednak uporządkujemy tak, żeby dało się tam przejść – powiedział nam Roman Cebrat z Leśnictwa Kiełbasów, nadzorujący te prace.

Okazuje się jednocześnie, że ścieżka dydaktyczna, która kiedyś była wytyczona na terenie rezerwatu, niejako samoczynnie przestała istnieć. Czy można więc tam się poruszać?

- Po części zarosła, po części straciła ciągłość po tym, jak Starostwo Powiatowe w Żywcu przekazało nam część działek. Ścieżek tych nie ma w żadnych oficjalnych planach rezerwatu. Wstęp na dróżkę przy Młynówce odbywa się na własną odpowiedzialność. Niedawno wbiliśmy tam tablice, informujące o zagrożeniu w postaci walących się drzew – dodaje Roman Cebrat.

Tabliczki rzeczywiście są, tylko że z jakichś powodów już leżą, a nie stoją.

Będzie do kupienia

Drewno z rezerwatu będzie przewożone na skład w Żywcu Sporyszu, gdzie odbędzie się jego segregowanie i suszenie. Potem będzie dostępne dla chętnych, w standardowym trybie nabywania.

Copyright ©2026 Beskidy News


pełna wersja