WYWIAD: Łukasz Eichner - z ulotkami przez świat - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

 

Wesprzyj nas na Patronite
patronite

 

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wysoki, sympatyczny chłopak rozdający ulotki na Żywiecczyźnie i nie tylko, pojawił się już nawet w programie TVP Info. My postanowiliśmy sprawdzić na czym polega jego fenomen. Łukasz  Eichner, 27-latek z Żywca, opowiada nam o swoich początkach w branży, o reakcjach przechodniów i planach na przyszłość.

główne copy copy copy copy copy copy copy copy copy

Anna Bodzek: Jak zaczęła się Twoja przygoda z rozdawaniem ulotek?

Łukasz Eichner: Po ukończeniu gimnazjum rozpocząłem naukę w szkole gastronomicznej. Po roku poczułem jednak, że ta branża nie jest tym, co chciałbym robić w życiu. Zrezygnowałem ze szkoły. Zastanawiałem się co dalej i pomyślałem o ulotkach. Zadzwoniłem do jednego z biur kredytowych z zapytaniem czy nie potrzebują kogoś do roznoszenia ulotek. Umówiłem się na rozmowę kwalifikacyjną i rozpocząłem z nimi współpracę.

Początkowo pracowałem tylko na terenie Żywca, na ulicach w centrum miasta. Spotykałem przedstawicieli innych firm, którzy chcieli zatrudnić mnie u siebie. Było mi bardzo miło. W mieście pracowało przecież wielu ulotkarzy, a oni przychodzili właśnie do mnie.

Już wtedy zżyłem się z tą pracą, bardzo ją polubiłem. Mogłem śmiało powiedzieć, że to zajęcie to moja pasja. Widząc, że jestem w kręgu zainteresowań moja firma poprosiła mnie o wyłączność - roznoszenie ulotek tylko dla niej, Miałem jednak wątpliwości. W końcu w tamtych czasach za pracę dla jednej firmy ulotkarz mógł otrzymać jedynie od około 400 do 600 zł.  Nie zgodziłem się na to. Postanowiłem więc pracować dla większej ilości pracodawców.

Były różne momenty. Czasami rozdawanie ulotek szło dobrze, ale bywało, że następował tzw. „martwy okres”. Wtedy podjąłem decyzję o poszerzeniu swojej działalności poza granice Żywca, na okoliczne miejscowości m.in. Rajczę i Jeleśnię. To był dobry krok. Teraz już nie mam czegoś takiego jak „martwy okres”.

A.B.: Rozdajesz ulotki nie tylko na Żywiecczyźnie, ale też w Bielsku-Białej. Skąd pomysł, żeby tam się wybrać?

Ł.E.: Pracowałem na Żywiecczyźnie, ale z czasem zacząłem otrzymywać propozycje wyjazdu z ulotkami do Bielska-Białej. Wiele firm, z którymi współpracowałem miało tam swoje siedziby. Pojechałem do Bielska z ciekawości. Teraz to miasto figuruje w moim grafiku. Wybieram się tam m.in. na targi budownictwa pod Dębowcem wiosną i jesienią. Coraz częściej dostaję też propozycje wyjazdów do innych miasta np. do Nowego Targu, Suchej Beskidzkiej, Oświęcimia czy Tychów.    

A.B.: O której zaczynasz i kończysz pracę?

Ł.E.: Przykładowo, w środę zaczynam roznoszenie ulotek od 7.00 rano na targu w Żywcu. Jestem tam całe przedpołudnie. Po południu kończę realizację kolportażu z miejscowości z poprzedniego dnia. Jeśli zadanie to udało mi się wykonać już wcześniej, w tym wyznaczonym dniu, to wtedy po targu idę rozdawać ulotki w inne miejsca Żywca np. w okolice dworców.

Rytm mojej pracy się zmienia. Nie mam stałych godzin. Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że moim obowiązkiem jest nie tylko rozdawanie ulotek, ale też ich segregacja. Przygotowanie stu sztuk pakietów ulotkowych zajmuje około 15 minut, ale czasami potrzebne jest nawet dwa tysiące takich pakietów to muszę poświęcić na to więcej czasu. Ilość rozdawanych broszur jest naprawdę różna. Przykładowo, w Soblówce na rozdanie około 150 ulotek potrzeba sześć godzin, a w Łodygowicach czy Radziechowach 100 ulotek rozda się nawet w dziesięć minut.

Wracam do domu około 17.00 i później do wieczora, nawet do 22.00 przygotowuję paczki ulotek.

A.B.: Co podoba Ci się w pracy ulotkarza?

Ł.E.: Rozdaję już ulotki ponad dziewięć lat. W tej pracy cenię sobie kontakt z ludźmi. Każdy dzień jest przygodą. Nie jest nudno. Jak zaczynałem swoją przygodę z tą pracą to myślałem, że ulotkarzem może zostać każdy, a to nieprawda. Są wymagania - najczęściej miła aparycja, kultura osobista, schludność, otwartość, sprawność fizyczna, odporność na stres i znajomość topografii danej miejscowości. Rozdawanie ulotek łączę z moją drugą pasją - fotografowaniem. Często pracuję w pięknych miejscach i staram się to wykorzystać robiąc fotki. 

Na koniec każdego dnia moje pracy czuję spełnienie. Mam satysfakcję, że wykonałem kawał dobrej roboty.

A.B.: Z jakimi reakcjami przechodniów spotykasz się na co dzień?

Ł.E.: Ludzie różnie mnie traktują. Są tacy, którzy szanują moją pracę i są do mnie przyjaźnie nastawieni. Biorą wtedy ulotki, a jeśli nie chcą to w kulturalny sposób odmawiają. Zdarzają się też jednak osoby, które nie potrafią zachować się grzecznie. Sformułowanie „dajcie mi święty spokój” to najdelikatniejsze określenie, którego używają. Ludzie potrafią posunąć się dużo dalej. Wiele razy kusiło mnie, żeby coś im odpowiedzieć, ale przecież reprezentuję firmę zlecającą kolportaż. Poza tym nie lubię się kłócić. Zachowanie przechodniów często zależne jest również od panującej pogody. Jeśli jest słonecznie to chętniej sięgają po ulotki. W przypadku deszczu czy mrozów niechętnie zabierają broszury, przebiegają szybko przez ulice.

Duże zainteresowanie wzbudza mój wzrost - mam ponad dwa metry. Uwagę skupia też moja szczupła sylwetka. Każdego dnia przechodzę od 20 do 30 km i stąd taka budowa mojego ciała. 

A.B.: Jaka sytuacja związana z Twoją pracą najbardziej Cię zaskoczyła?

Ł.E.: Zdecydowanie kradzież wózka z ulotkami. Opublikowałem informację o kradzieży na Facebooku z prośbą o pomoc w szukaniu wózka. Internauci bardzo zaangażowali się w tę akcję. Zaskoczyło mnie takie publiczne poruszenie tą sprawą. Ludzie chcieli przeprowadzić zbiórkę pieniędzy i zakupić mi nowy wózek. Nie chciałem jednak skorzystać z takiej propozycji. Przecież zarabiam, sam mogę kupić sobie nowy sprzęt.

A.B.: Zaistniałeś w mediach. „Papierowy świat”, Telewizja Katowice, TVP Info …

Ł.E.: Tak, jestem tym bardzo zaskoczony. A wszystko zaczęło się od mojego Facebooka, na którym opisuję swoją pracę. W ubiegłym roku jeden z internautów wysłał do mnie wiadomość z pytaniem czy chciałbym wystąpić w filmie dokumentalnym. Okazało się, że był to reżyser - Mariusz Jasek. Chciał pokazać moją pasję. Pomyślałem: dlaczego nie! Film "Papierowy świat" ukazał się na kanale YouTube 13 czerwca ub.r., a ja udostępniłem go na swoim Facebooku. Ponad sześciominutowy dokument cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Po pierwszym tygodniu od publikacji miał na YouTube  ponad 30 tys. wyświetleń. Później stopniowo kolejne żywieckie media pisały o mnie i o filmie.

Z czasem dowiedziałem się, że materiał o mnie chce przygotować też Telewizja Katowice. I tak się stało. Telewizyjna ekipa przyjechała na Żywiecczyznę, by nakręcić reportaż.

Myślałem, że to koniec moje współpracy z telewizją, ale się myliłem. Kilka miesięcy po wizycie dziennikarzy z TVP Katowice ich reportaż pokazał kanał TVP Info.

A.B.: Jak wspominasz pracę na planie?

Ł.E.: Dobrze. Ludzie z telewizji ze zrozumieniem podchodzili do tego, że nie jestem „obyty” z kamerą, ujęcia trzeba było powtarzać. Widać było po mnie zdenerwowanie, sytuację ratowała moja bezpośredniość. Nie było gotowego scenariusza co mam mówić. Postawiłem na spontaniczność.

Na moją obecność w mediach ludzie reagowali w różny sposób, ale jeśli ktoś wyraził jakąś negatywną opinię to moi sympatycy odpierali zarzut.

A.B.: Jakie masz plany na przyszłość?

Ł.E.: Praca „na ulotkach” jest wymagająca. Zajmuje tak naprawdę cały mój czas, którego nie starcza już na życie rodzinne. Nie wyobrażam sobie jednak, żebym mógł robić coś innego. Bardzo zaangażowałem się w to zajęcie. W każdej firmie, z którą współpracuję mam podpisaną umowę zlecenie na określoną ilość godzin. Jeśli chodzi o wynagrodzenie, to otrzymuję godzinową minimalną stawkę krajową. Zamierzam więc nadal pracować jako ulotkarz. Cieszy mnie to!

 

Udostępnij

26
+24
2

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę