Rudza - drewniana osada dawnego Żywca - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

 

Wesprzyj nas na Patronite
patronite

 

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

To właśnie na cmentarzu w Rudzy chowano przestępców skazanych na ścięcie. Do dziś zachował się krzyż jednego z takich nagrobków. Jakie jeszcze tajemnice skrywa Rudza?

Mała osada Rudza zlokalizowana była na początku XV w. w okolicach nowego miasta Żywca. W historycznych źródłach jej nazwa pojawiła się jednak dopiero w XVI w. jako przedmieście Żywca lub grunty należące do Żywca.

W Rudzy znajdował się kościół św. Krzyża. Po jego północnej stronie mieściło się centrum osady. Przez centrum to przebiegały trzy najstarsze komunikacyjne szlaki: pierwszy - na północ obecną ulicą Świętokrzyską, przez Stary Żywiec w stronę Oświęcimia, drugi - na południowy zachód obecną ulicą Batorego, doliną Soły w stronę przełęczy Jabłonkowskiej na Morawy i trzeci - na południowy wschód obecnymi ulicami Kościuszki i Komorowskich, doliną Koszarawy na Orawę i Węgry.

Rudza od rudy?

Historii powstania Rudzy jest wiele. Jedną z nich znaleźć można w XIX - wiecznej kronice żywieckiego proboszcza księdza Franciszka Augustina. Pisze on: „To terytorium było jeszcze w posiadaniu bardzo starej i szlachetnej rodziny Turzonów. Ich spadkobiercy wydobywali rudę nie tylko na wzgórzu Grójec, lecz także w innych miejscach - w Ślemieniu i Węgierskiej Górce. Wtedy ściągnęli tutaj niemieckich robotników, którzy założyli wieś Rudza. Ci niemieccy górnicy zbudowali w pięknie położonej wiosce kościół i mieli swojego kapelana już od 1200 r.”

W 1715 r. Józef Brzozowski, żywiecki mieszczanin pomierzył grunty w Żywcu. Ze spisu tego wynika, że Rudza liczyła ponad sześćdziesiąt posesji. W 1717 r. za kościołem powstało targowisko. Sprzedawano tam konie i bydło. Oprócz handlu, mieszkańcy osady zajmowali się też rzemiosłem i rolnictwem. Znani byli garncarze z Rudzy. Ich praca nie była jednak prosta. Musieli wyszukać odpowiednią glinę i przetransportować ją do domu. Tam oczyszczali ją i na kręcącym się kole garncarskim formowali naczynia - donice, misy czy garnki. Potem naczynia suszono, a następnie malowano. Ostatni etap prac stanowiło wypalanie. Warto wspomnieć o tym, że tworzenie naczyń było rodzinnym zajęciem.

Zamiast Paniowskiej - Batorego

Przez długi czas Rudza nie miała nazw ulic. Z czasem pojawiły takie nazwy jak Rudza, Paniowska i Świetokrzyska. Jednak dopiero burmistrz Jan Studencki podjął uchwalę o nadaniu nazw ulicom. Ulicę Paniowską zmieniono na Batorego, Rudzę-Plac na ulicę 3 Maja, uliczkę miedzy Rudzą a Świętokrzyską określono Małą, miejsce za uliczkami ulicą Zieloną, a poprzeczną na Rudzy nazwano Bracką.

W 1909 r. przy kościele św. Krzyża powstał Dom Księży Kanoników Regularnych św. Augustyna. Duchowni głosili kazania, nauczali młodzież i pomagali w parafii. Po kilkunastu latach zakon zakończył jednak swoją działalność w Rudzy. Co ciekawe, pozostałością po nim jest duży dom znajdujący się przy kościele.

Na wszelki wypadek

Charakterystyczne dla Rudzy było drewniane budownictwo. Drewna wystarczało dla każdego - Komorowscy nadali miastu sporo leśnych terenów. Co ciekawe, mieszkańcy osady starali się do budowy nie wykorzystywać drzew rażonych piorunem. Takie drzewo mogłoby bowiem ponownie ściągnąć piorun. Na obszarze, na którym  wzniesiony miał zostać dom kładziono pieniądz, obraz święty lub święcone zioła. Miało to zapewnić Bożą opiekę. Przyszli mieszkańcy dbali również o to, by nie zabrakło im pożywienia. W tym celu na terenie przeznaczonym do budowy ustawiano nakryty stół i spożywano posiłek. Dopiero po tych wszystkich przygotowaniach rozpoczynano budowę.

Murowane domy zaczęto budować w XIX w. Przykładem takiego domu jest siedziba PTTK przy ul. 3 Maja. Ma on już blisko 150 lat. Wcześniej mieszkał w nim Puchała, opiekun kościoła św. Krzyża, później kuśnierz Rybarski. Działacze PTTK dokonali modernizacji tego budynku. Zachowali jednak dawne elementy - drzwi wejściowe ze starym zamkiem czy hak, na którym wieszano zabitą z okazji świąt świnię.

Koszary w kościele

Najcenniejszym zabytkiem Rudzy jest kościół św. Krzyża. Powstał on w XIV w. Uroczystego poświęcenia kościoła dokonano w 1428 r. Później, w 1790 r. austriackie władze podjęły decyzję o zamknięciu tego świętego miejsca. Kościół sprzedano Elżbiecie Wielopolskiej, dziedziczce Żywca. W 1801 r. odbyła się kolejna licytacja. W okresie wojen napoleońskich kościół pełnił funkcję koszar. Umierało tu nawet dziesięć osób dziennie. W 1820 r. kościołem na Rudzy zajął się ks. Franciszek Augustyn. Odprawiano tam niedzielne msze. W czasie okupacji hitlerowskiej kościół przejęli Niemcy uniemożliwiając Polakom wstęp do świątyni.

Jak prezentowało się wnętrze tego miejsca? Andrzej Komoniecki w XVIII tak je opisuje: „W którym kościółku w ołtarzach pod mensami zaprawiono relikwie jedenastu tysiąc dziewic w ołowianych puszeczkach. Wielki ołtarz jest Męki Pańskiej, drugi Świętej Heleny, trzeci po tej samej stronie w większym chórze Świętego Longina, czwarty z północnej strony przeciwko niego Świętych Nikodema i Józefa, piąty blisko zakrystyjej Świętej Weroniki, jako na to tabliczki były sporządzone, a na murze przy tych ołtarzach przybite, ale za restauracją tego kościoła dla dawności zepsowane są”.

Nauczyciel malarzem!

Kościelną wieżę wzniesiono w 1910 r. W jej przyziemiu znajduje się kaplica Serca Pana Jezusa z malarską ozdobą wykonaną przez nauczyciela żywieckiego gimnazjum Jana Kazimierza Opalińskiego. Przedstawia ona czterech ewangelistów i czterech polskich świętych.

Warto wspomnieć o tym, że wokół kościoła mieścił się dawniej cmentarz. Co ciekawe, w XVII w. chowano tu przestępców skazanych na ścięcie m.in. za kradzież - Jakuba Regulusa, syna żywieckiego wójta, za bigamię - Mikołaja Kasprzykowicza, za kradzież koni - Wojciecha Stokłosę czy Michała Gnidkę za nieposłuszeństwo. Stracenie tego ostatniego tak opisuje Andrzej Komoniecki: „Tegoż roku (1624) Michał Gnidka, miejski synek żywiecki w Żywcu przez sąd zginął, że rodziców swoich nie słuchał i na złość wszystko robił, a kradzieżą się bawił. Za co był u kościoła Św. Krzyża pod parkanem pod Bożą Męką kamienną ścięty i tam pogrzebion. Na którego grobie na pamiątkę tego rodzice jego dali krzyż kamienny wykonać i tamże postawić”. Krzyż ten zachował się do dziś. Niestety, Rudza spłonęła w czasie wojny.

 

źródło: D. Firlej, P. Dyrlaga, I. Jeziorski, „Rudza. Między mitem a rzeczywistością”

Udostępnij

2
+1
1
Reklama

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę