Potrącony, a wcześniej - jak się okazało w wyniku obserwacji - postrzelony. Gdzie w taki bestialski sposób postąpiono z psem? Nieopodal Żywca.
“Nie ma dnia, w te wakacje, abyśmy nie ratowali zwierząt porzuconych na drodze... 10 lipca, kolejne zgłoszenie z małej wioski nieopodal Żywca: samochód potrącił psa i uderzył naprawdę mocno. Natychmiast pojechaliśmy na miejsce: psiak żył, ale sytuacja wyglądała bardzo poważnie. Gdyby nie szybka pomoc weterynarza, psiak nie przeżyłby.” - pisze Fundacja Zwierząt Skrzywdzonych i Porzuconych BUDRYSEK.
Lekarz był bardzo ostrożny w rokowaniach, bo już pierwsze zdjęcia RTG wykazały, że problem leży nie tylko w potrąceniu. Okazało się, że to nie tylko samochód potrącił psa, a ktoś do niego strzelał. Zwierzę było nafaszerowane śrutem. Pies nie jadł, nie pił, samoistnie nie załatwiał potrzeb fizjologicznych. 11 lipca zwierzę zostało przewiezione do szpitala do neurologa, gdzie jest pod stałą opieką weterynaryjną. Fundacja działająca na terenie Bielska-Białej i Żywca podjęła walkę o jego życie.
Potrzebne jest leczenie i stała opieka dla niewinnego psiaka, dlatego zorganizowano zbiórkę pieniędzy. Aż krew mrozi się w żyłach, że na rzut beretem dzieją się takie rzeczy. Miejmy nadzieję, że mieszkańcy Żywiecczyzny pomogą. Inicjatywę wsparło już 47 osób. Brakuje jeszcze niespełna 3400 zł.
Link do akcji pomocowej: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/potraconypostrzelony?fbclid=IwAR1U8hguy8B2tYOek0GCVZ7XeQ0_BHKsPvgAtehQ72R3-vv8OCZgiBjxkyg
Oprac. MG.